Psychostomatologia – czyli jak lepiej przeżuć życie

Od dzieciństwa bałem się dentystów. Może dlatego, że moje pierwsze doświadczenia na fotelu wiązały się z bólem. Lęk utrwalił się i w życiu dorosłym; korzystałem z usług stomatologicznych w ostateczności.
Moje nastawienie do leczenia stomatologicznego zmieniło się pod wpływem ś.p. profesora Rajmunda Orlickiego, założyciela i Rektora Wyższej Szkoły Inżynierii Dentystycznej w Ustroniu, który zatrudnił mnie jako wykładowcę psychologii. Jednocześnie przekonał mnie, ze zabiegi dentystyczne nie musza wiązać się z bólem i spowodował, że „wyremontowałem” swoje uzębienie, „aby nie przynosić wstydu uczelni”.
Wykłady spowodowały zainteresowanie stykiem psychologii i stomatologii – psychostomatologią.
Ten esej jest próbą przekazania spojrzenia na stomatologię nie tylko jako na sztukę leczenia zębów, ale jako na sztukę pomagania człowiekowi w tym, by — dosłownie i metaforycznie — lepiej przeżuł swoje życie.

Zawód, który kosztuje — i to nie tylko fizycznie

Wykonywanie zawodu stomatologa wiąże się z kosztami psychologicznymi, które często pozostają niewidoczne dla pacjentów. Relacja dentysta–pacjent należy do bardzo obciążających emocjonalnie. To relacja asymetryczna: jedna strona doświadcza bólu, lęku i bezradności, druga — musi zachować spokój, precyzję i empatię. Taka konfiguracja sprzyja wypaleniu zawodowemu, które rozwija się powoli, niemal niezauważalnie: od zmęczenia i irytacji, przez dystans wobec pacjentów, aż po utratę sensu pracy i poczucia własnej wartości.
Stomatolog pracuje w napięciu, które trudno przecenić. Precyzja, odpowiedzialność, presja czasu, oczekiwania pacjentów, a do tego nieustanna konfrontacja z bólem — cudzym, ale jednak obecnym. W pewnym momencie może pojawić się dystans, chłód, a nawet obojętność. To nie brak empatii — to jej wyczerpanie.
Wypalenie zawodowe nie przychodzi nagle. Najpierw jest zmęczenie, potem irytacja, potem dystans wobec pacjentów, aż w końcu — utrata sensu. A przecież stomatolog, podobnie jak psycholog, pracuje na styku ciała i emocji.
Dlatego tak ważne jest, by lekarz potrafił zadbać o siebie.
Bo człowiek, który przez lata leczy innych, sam potrzebuje przestrzeni, w której ktoś „leczy” jego — choćby rozmową, zrozumieniem, możliwością zatrzymania się.

Pacjent — to więcej niż przypadek kliniczny

Pacjent stomatologiczny nie przychodzi do gabinetu jedynie z zębem do wyleczenia. Przynosi ze sobą historię, temperament, lęki, doświadczenia z dzieciństwa i przekonania kulturowe. Jego cierpienie nie jest łatwe do interpretacji. Odczuwanie bólu ma wymiar subiektywny — można go rozumieć, nie da się współprzeżywać.
Osoby o wysokiej reaktywności reagują na bodźce bardziej intensywnie, a ich lęk może być nieproporcjonalny do realnego zagrożenia. U innych dentofobia rozwija się poprzez warunkowanie — gabinet staje się miejscem skojarzonym z cierpieniem. Jeszcze inni uczą się lęku społecznie, obserwując cudze reakcje lub chłonąc stereotypy obecne w kulturze.
Stomatologia, która ignoruje te psychologiczne mechanizmy, skazuje się na nieskuteczność. Stomatologia, która je rozumie, zyskuje narzędzia do prawdziwego leczenia.

Psychologia jamy ustnej

Jama ustna to obszar o wyjątkowym znaczeniu psychologicznym. Freud widział w niej centrum wczesnych potrzeb i napięć, Erikson — fundament budowania podstawowej ufności. To tutaj dziecko doświadcza bliskości, karmienia, poznawania świata. W dorosłości jama ustna pozostaje miejscem przyjemności, komunikacji, ekspresji emocji.
Nic dziwnego, że uzębienie staje się elementem „ja cielesnego” — częścią tożsamości, samooceny i atrakcyjności. Uśmiech jest komunikatem społecznym, a jego powstrzymywanie może mieć źródła w nieakceptacji i poczuciu wstydu z powodu swego wyglądu. Dlatego leczenie stomatologiczne to także wzmacnianie obrazu siebie i poprawa relacji społecznych.

Dziecko i senior — dwa bieguny psychostomatologii

Dziecko w gabinecie stomatologicznym to nie „mały dorosły”. To istota o specyficznych potrzebach emocjonalnych, dla której pierwsza wizyta może stać się fundamentem zaufania lub źródłem traumy. W tekście podkreślono wagę wizyty adaptacyjnej — bez bólu, bez pośpiechu, z pełnym szacunkiem dla dziecięcej wrażliwości.
Na drugim biegunie znajduje się pacjent w podeszłym wieku. Jego problemy stomatologiczne splatają się z depresją, lękiem, obniżoną pamięcią, a czasem z poczuciem utraty kontroli nad własnym ciałem. Akceptacja protezy zależy nie tylko od jej jakości, ale także od stanu emocjonalnego pacjenta. „Jeżeli kogoś uwiera życie, wówczas najlepsza proteza jest odrzucana” . Czasem trzeba najpierw uleczyć człowieka, a dopiero potem jego zęby.

Sojusz terapeutyczny — fundament skutecznego leczenia

Współczesna stomatologia coraz wyraźniej dostrzega, że technika nie wystarczy. Potrzebny jest sojusz terapeutyczny — relacja oparta na empatii, zrozumieniu i współpracy. Pacjent, który czuje się wysłuchany, chętniej stosuje się do zaleceń, lepiej znosi ból i szybciej wraca do zdrowia. Lekarz, który potrafi słuchać, zyskuje nie tylko skuteczność, ale także satysfakcję zawodową.
Psychologia nie jest więc dodatkiem do stomatologii. Jest jej niezbędnym elementem — tak jak znieczulenie, jak precyzyjne narzędzia, jak wiedza anatomiczna.

Zakończenie: jak lepiej przeżuć życie — dosłownie i metaforycznie

Ostatecznym celem stomatologii jest poprawa jakości życia pacjenta. Nie tylko usunięcie bólu, ale także przywrócenie radości, pewności siebie, zdolności do uśmiechu. Psychologia pomaga zrozumieć, że leczenie zębów jest jednocześnie leczeniem emocji, relacji i obrazu siebie.

Ale warto dodać jeszcze jeden, bardzo konkretny wymiar tej refleksji.
Współczesna protetyka oferuje rozwiązania, które pozwalają człowiekowi dosłownie lepiej przeżuwać życie: jeść bez bólu, mówić bez wstydu, uśmiechać się bez skrępowania. Dobrze dobrana proteza, implant czy uzupełnienie protetyczne to nie tylko narzędzie funkcjonalne — to często powrót do normalności, do komfortu, do poczucia sprawczości.

A przecież trudno w pełni smakować życie, jeśli nie można swobodnie przeżuć nawet kromki chleba.
Trudno cieszyć się światem, jeśli każdy kęs przypomina o własnych ograniczeniach.

Dlatego psychostomatologia — ta subtelna sztuka łączenia somy i psyche — ma sens głęboki i praktyczny. Pomaga człowiekowi nie tylko zrozumieć swoje lęki, ale także odzyskać coś bardzo podstawowego: możliwość jedzenia, mówienia, uśmiechania się i bycia wśród ludzi bez poczucia wstydu czy dyskomfortu.

Czy żucie poprawia pamięć?

Artykuł Anny Bieleckiej: https://tvn24.pl/zdrowie/zucie-a-pamiec-i-demencja-dlaczego-zeby-sa-wazne-st9266291?shem=dsdf,sharefoc,agadiscoversdl,,sh/x/discover/m1/4#google_vignette z dnia 06.10.2026

W jaki sposób sprawne żucie może być powiązane z pamięcią, koncentracją i szybkością przetwarzania informacji? Przeglądu badań na ten temat dokonali polscy naukowcy: z Uniwersytetu Pomorskiego w Słupsku, Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach oraz Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Wnioskami podzielili się niedawno na łamach międzynarodowego czasopisma naukowego „Folia Morphologica”.
W jaki sposób żucie działa na mózg?
Na pierwszy rzut oka połączenie między żuciem a pracą mózgu wydaje się zaskakujące. Mięsień skroniowy (odpowiadający za ruchy żuchwy) jest zaopatrywany przez układ naczyniowy tętnicy szyjnej zewnętrznej. Z kolei struktury mózgowe odpowiedzialne za pamięć i procesy myślowe – takie jak płat skroniowy i hipokamp – otrzymują krew z układu tętnicy szyjnej wewnętrznej oraz kręgowo-podstawnego. Między tymi dwoma układami naczyniowymi nie ma bezpośrednich zespoleń anatomicznych. „Niemniej jednak żucie wiąże się ze zwiększonym przepływem krwi mózgowej w korze czołowo-skroniowej, hipokampie i korze przedczołowej” – wskazali naukowcy, tłumacząc, że zaobserwowano to w badaniach obrazowych. Wyróżnili trzy główne drogi pośrednie, poprzez które czynność żucia moduluje ukrwienie mózgu:
• odruch trójdzielno-naczyniowy – pobudzenie nerwu trójdzielnego powoduje uwalnianie substancji (neuropeptydu CGRP i tlenek azotu NO), które rozszerzają naczynia krwionośne w mózgu.
• zwiększenie rzutu serca: żucie z wysoką częstotliwością (np. 110 uderzeń na minutę) lub żucie twardszych pokarmów przyspiesza akcję serca i podnosi ciśnienie tętnicze, zwiększając objętość krwi przepływającej przez tętnice szyjne.
• sprzężenie neuro-naczyniowe: przetwarzanie bodźców smakowych i dotykowych podczas żucia aktywuje neurony kory mózgowej. Aktywne neurony i komórki glejowe (astrocyty) uwalniają lokalnie metabolity (adenozynę, jony potasu, NO), wywołując miejscowe rozszerzenie naczyń włosowatych.

Podczas żucia zwiększa się przepływ krwi do mózgu, co może sprzyjać jego sprawniejszemu funkcjonowaniu i dłuższemu zachowaniu funkcji poznawczych – mówi w rozmowie z tvn24.pl prof. dr hab. Agnieszka MielczarekAutorzy przeglądu zauważają, że żucie wpływa na mózg w sposób selektywny. Z badań wynika, że poprawia przede wszystkim szybkość przetwarzania informacji, czujność oraz skraca czas reakcji u młodych dorosłych. Nie przekłada się jednak bezpośrednio na lepsze wyniki w trudnych zadaniach wymagających skomplikowanych obliczeń czy pamięci roboczej. Wyniki zbiorczych analiz epidemiologicznych przytoczonych w raporcie wskazują, że posiadanie mniej niż 20 naturalnych zębów wiąże się z 2,62-krotnie wyższym ryzykiem rozwoju demencji.
Choć większość dotychczasowych badań ma charakter obserwacyjny, wniosek płynący z przeglądu jest jasny: dbanie o zęby i leczenie protetyczne to modyfikowalny czynnik ryzyka, który wpływa na starzenie się mózgu.


Unikanie twardych produktów to błąd

  • Nierzadko są to produkty bogate w węglowodany, które są pożywką dla bakterii w jamie ustnej. W wyniku ich metabolizmu powstają kwasy, które przyczyniają się do rozwoju choroby próchnicowej – tłumaczy
    Krwawienie i ból dziąseł wymagają konsultacji
    Aby prawidłowo gryźć i żuć, należy robić to z zamkniętymi ustami, naprzemiennie używając obu stron jamy ustnej oraz dokładnie rozdrabniając pokarm przed jego połknięciem. – Jeżeli zęby są zdrowe i stabilne, warto z nich korzystać oraz utrzymywać aktywność narządu żucia. Nie należy natomiast ignorować bólu, krwawienia dziąseł ani ruszających się zębów – zwraca uwagę w rozmowie z tvn24.pl prof. Ewa Czochrowska, prodziekan Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
    Problemy z dziąsłami mogą świadczyć między innymi o zapaleniu przyzębia, potocznie nazywanym paradontozą. Stan zapalny sprawia, że dziąsła krwawią, a zęby mogą się ruszać. Nieleczona choroba może prowadzić nawet do ich utraty. – Taki stan wymaga wizyty u lekarza zajmującego się chorobami przyzębia. Odpowiednie leczenie może zatrzymać krwawienie i ustabilizować zęby – podkreśla ekspertka.
  • Prawidłowe żucie może wspierać ukrwienie mózgu, a tym samym pomagać w dłuższym zachowaniu funkcji poznawczych – potwierdza w rozmowie z tvn24.pl prof. Agnieszka Mielczarek, konsultant krajowa w dziedzinie Stomatologii Zachowawczej i Endodoncji oraz dziekan Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w rozmowie z tvn24.pl. I również zwraca uwagę na stan uzębienia i dbałość o zdrowie jamy ustnej. To szczególnie ważne w przypadku osób starszych.
  • Pacjenci z brakami zębowymi lub źle dopasowanymi protezami często unikają twardych produktów. Wybierają natomiast pokarmy miękkie, kleiste i łatwe do rozdrobnienia, które nie wymagają intensywnego żucia – zauważa prof. Mielczarek, ostrzegając, że to pułapka.

A więc żujmy !!!

Podziel się swoją opinią
Ryszard Cibor
Ryszard Cibor

dr psychologii

Artykuły: 47

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *