W mediach znów zawrzało: „Dzieci rozmawiają z chatbotami! Czy to koniec dzieciństwa, jakie znamy?”
Programiści biją na alarm, pedagodzy marszczą brwi, a rodzice zastanawiają się, czy powinni wyrzucić tablet, zanim ten zacznie wychowywać ich potomstwo. Tymczasem psycholog patrzy na to wszystko spokojnie i mówi: „Proszę państwa, to już było. Tylko wtedy miało futerko i guzikowe oczy”.
Bo chatboty to nic innego jak miś 2.0.
Taki, który nie tylko słucha, ale jeszcze odpowiada. A czasem nawet lepiej niż niektórzy dorośli.
- Miś, który nie tylko słucha, ale i gada
Tradycyjny miś był powiernikiem idealnym: cierpliwy, dyskretny, nie zadawał trudnych pytań.
Dziecko mogło mu opowiedzieć wszystko — od strachu przed ciemnością po to, że brat zjadł ostatniego naleśnika.
Chatbot robi to samo, tylko… on odpowiada.
I to pełnymi zdaniami, bez ziewania, bez „poczekaj chwilę”, bez „nie teraz, bo jestem zajęty”.
Dla dziecka to jak przejście z radia na telewizję — niby to samo, ale jednak robi wrażenie. - Animizm w wersji premium
Dzieci od zawsze ożywiały przedmioty.
Miś miał swój rozumek, samochodzik miał charakter, a kredka potrafiła się obrazić. Psychologia mówi na to „animizm”, a rodzice — „fantazja”.
Chatboty tylko ułatwiły sprawę.
Nie trzeba już wymyślać, co miś powiedziałby w danej sytuacji.
Teraz miś mówi sam. I to zaskakująco sensownie.
To trochę tak, jakbyśmy dali dziecku zabawkę, która nie tylko udaje, że żyje, ale jeszcze ma własne poglądy na temat pogody i ulubionych bajek. - Relacja idealna, bo jednostronna
Miś się nie obrazi.
Chatbot też nie.
Miś nie powie: „nie mam czasu”.
Chatbot — jeśli jest dobrze zaprogramowany — również nie.
To relacja bez ryzyka, bez konfliktów, bez fochów.
Idealna? Aż za idealna.
Bo jeśli dziecko przyzwyczai się, że rozmówca zawsze jest miły, cierpliwy i dostępny, to późniejsze spotkanie z prawdziwym człowiekiem może być lekkim szokiem. - Nadchodzi miś z Wi Fi
Nietrudno przewidzieć, co będzie dalej.
Pluszowy miś z wbudowaną AI to tylko kwestia czasu.
Miś, który pamięta urodziny dziecka, opowiada bajki na życzenie i pyta, jak minął dzień.
Miś, który nie tylko pozwala się przytulać, ale też rozmawia, bawi, pociesza…
Czy to dobrze?
Czy to źle?
Jak zwykle — zależy.
Technologia zmienia formę, ale potrzeby dziecka pozostają te same: bliskość, bezpieczeństwo, możliwość wygadania się. Chatbot może to wspierać, ale nie powinien zastępować.
Bo choć miś z AI może być uroczy, to jednak żaden algorytm nie potrafi zrobić jednej rzeczy: mocno przytulić, pocałować, żeby mały człowiek poczuł się naprawdę mniej samotny.