W mediach znów zawrzało: „Dzieci rozmawiają z chatbotami! Czy to koniec dzieciństwa, jakie znamy?”
Programiści biją na alarm, pedagodzy marszczą brwi, a rodzice zastanawiają się, czy powinni wyrzucić tablet, zanim ten zacznie wychowywać ich potomstwo. Tymczasem psycholog patrzy na to wszystko spokojnie i mówi: „Proszę państwa, to już było. Tylko wtedy miało futerko i guzikowe oczy”.
Bo chatboty to nic innego jak miś 2.0.
Taki, który nie tylko słucha, ale jeszcze odpowiada. A czasem nawet lepiej niż niektórzy dorośli.

  1. Miś, który nie tylko słucha, ale i gada
    Tradycyjny miś był powiernikiem idealnym: cierpliwy, dyskretny, nie zadawał trudnych pytań.
    Dziecko mogło mu opowiedzieć wszystko — od strachu przed ciemnością po to, że brat zjadł ostatniego naleśnika.
    Chatbot robi to samo, tylko… on odpowiada.
    I to pełnymi zdaniami, bez ziewania, bez „poczekaj chwilę”, bez „nie teraz, bo jestem zajęty”.
    Dla dziecka to jak przejście z radia na telewizję — niby to samo, ale jednak robi wrażenie.
  2. Animizm w wersji premium
    Dzieci od zawsze ożywiały przedmioty.
    Miś miał swój rozumek, samochodzik miał charakter, a kredka potrafiła się obrazić. Psychologia mówi na to „animizm”, a rodzice — „fantazja”.
    Chatboty tylko ułatwiły sprawę.
    Nie trzeba już wymyślać, co miś powiedziałby w danej sytuacji.
    Teraz miś mówi sam. I to zaskakująco sensownie.
    To trochę tak, jakbyśmy dali dziecku zabawkę, która nie tylko udaje, że żyje, ale jeszcze ma własne poglądy na temat pogody i ulubionych bajek.
  3. Relacja idealna, bo jednostronna
    Miś się nie obrazi.
    Chatbot też nie.
    Miś nie powie: „nie mam czasu”.
    Chatbot — jeśli jest dobrze zaprogramowany — również nie.
    To relacja bez ryzyka, bez konfliktów, bez fochów.
    Idealna? Aż za idealna.
    Bo jeśli dziecko przyzwyczai się, że rozmówca zawsze jest miły, cierpliwy i dostępny, to późniejsze spotkanie z prawdziwym człowiekiem może być lekkim szokiem.
  4. Nadchodzi miś z Wi Fi
    Nietrudno przewidzieć, co będzie dalej.
    Pluszowy miś z wbudowaną AI to tylko kwestia czasu.
    Miś, który pamięta urodziny dziecka, opowiada bajki na życzenie i pyta, jak minął dzień.
    Miś, który nie tylko pozwala się przytulać, ale też rozmawia, bawi, pociesza…
    Czy to dobrze?
    Czy to źle?
    Jak zwykle — zależy.
    Technologia zmienia formę, ale potrzeby dziecka pozostają te same: bliskość, bezpieczeństwo, możliwość wygadania się. Chatbot może to wspierać, ale nie powinien zastępować.
    Bo choć miś z AI może być uroczy, to jednak żaden algorytm nie potrafi zrobić jednej rzeczy: mocno przytulić, pocałować, żeby mały człowiek poczuł się naprawdę mniej samotny.

Podziel się swoją opinią
Ryszard Cibor
Ryszard Cibor

dr psychologii

Artykuły: 44

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *