Pamięć jest jak szuflada pełna dawnych drobiazgów — kiedyś przydatnych, dziś niekoniecznie. Wspomnienia pojawiają się jak przedmioty wydobyte z bałaganu, otrzepane z kurzu czasu. Czasem odzyskują dawny blask, innym razem ujawniają swoją szarość i nijakość.
Mówi się, że pamięć to podstawa naszej tożsamości. Coś w tym jest. Język, przekonania, obraz świata i naszego w nim miejsca, doświadczenia — wszystko to składa się na wyjątkowość naszej osoby. Nie zawsze jesteśmy tego świadomi, sądząc innych „naszą miarką”, nieufni wobec tych, którzy są zbyt inni.
Pamięć to także pomoc w orientacji. Podręczny magazyn niezbędny do celowego działania, ale też archiwum tego, co było. Są półki uporządkowane według logicznego klucza: ważności, treści, emocji. To wiedza gromadzona latami, bezpośrednie doświadczenia kontaktów z otoczeniem. Każdy ma swoją podręczną bibliotekę — mniej lub bardziej rozbudowaną. Z czasem pojawiają się w niej luki, fałszywki, przeinaczenia.
Przyłapuję się na tym, że coraz częściej sięgam do smartfona (dawniej byłby to leksykon lub encyklopedia), by sprawdzić znaczenie wyrazu, odświeżyć wiedzę o faktach, czy po prostu upewnić się, jak coś się pisze. Szczególnie kłopotliwe jest to w trakcie rozmowy, gdy nagle powstaje pustka w głowie i rozpaczliwie szukamy potrzebnego słowa.
Obok tych uporządkowanych półek, a czasem między nimi, pojawiają się obrazy, dźwięki, zapachy — nie wiadomo po co zapamiętane. Pojawiają się spontanicznie, choć zapewne jakoś skojarzone z aktualną sytuacją. Jedne są radosne, inne ponure, czasem przerażające. To prywatna szuflada, pełna drobiazgów. Z tych „umysłowych śmieci” mózg konstruuje marzenia senne.
Pod koniec życia pojawia się tendencja do wspominania. Może dlatego, że coraz mniej absorbują nas sprawy dnia codziennego. Przyszłość przestaje być czymś realnym, osiągalnym. Teraźniejszość uwiera jak ciasny but. Pozostaje ustalona raz na zawsze przeszłość — choć zafałszowana aktualnymi emocjami, niedokładna, czasem nawet nieprawdziwa. Ale nasza. To świadectwo naszego istnienia. Innego nie mamy.
Zazdroszczę AI tego ogromu pamięci. Korzystam z tego „umysłowego marketu”, ale lubię swoją pamięć — to w końcu ja.

„Pamięć” grafika wygenerowana przez Copilota.


Podziel się swoją opinią
Ryszard Cibor
Ryszard Cibor

dr psychologii

Artykuły: 44

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *